środa, 18 maja 2016

Trenuj, szalej i pytaj co dalej!

Trenerów personalnych w ostatnim czasie przewija się naprawdę sporo. Fanpage, strony internetowe, na każdym kroku spotykamy wciąż nowych i nowych. Z czyjej pomocy skorzystać? Kto jest wart uwagi i zaufania? Dla mnie odpowiedź jest prosta. Współpracę warto nawiązać jedynie z kimś, kto dalej pozostaje człowiekiem, a nie jedynie maszyną do rozsyłania planów treningowych. Dzisiejszy post nie będzie opierał się na reklamie, o nie! Znajdziecie tutaj kilka cennych (według mnie) uwag od trenerów personalnych - tych, którzy dalej są ludźmi :) Będę przytaczała tutaj fragmenty wypowiedzi, starając zawrzeć się wszystko co najważniejsze, jednak wszystkie teksty pochodzą z Fanpage poniższych osób i tam znajdziecie pełne treści. Zgadzacie się z poniższymi opiniami? Wolicie takie podejście czy ślepe dążenie do celu?

"Wiele kobietek, mówię tu o tej grupie, która wyszła kilka lat temu z wieku nastolatki czyli powiedzmy te w granicach 20-24 lat bardzo surowo i nie zawsze adekwatnie podchodzi do swojego ciała. O co mi konkretnie chodzi? Fajnie jest mieć wysoko postawione cele i być w stosunku do siebie wymagającym. Dzięki temu mamy szanse osiągnąć więcej i dojść tam gdzie pragniemy.
Niekiedy jednak pewne założenia, które sobie stawiamy mogą wywołać w nas frustracje, które są totalnie…jakby to powiedzieć- błędne. Pisałam wam nieraz o dziewczynach, które narzekają na swoje biodra, łydki, czy szaleją na punkcie przerwy między wewnętrzną stroną ud. Wiele z nas (piszę również o sobie, bo też przerobiłam ten etap) zapomina o jednej bardzo istotnej rzeczy, kiedy wymagamy od siebie takiej wagi, takich ud czy bioder jak miałyśmy np: na studniówce, albo jako 19 latki... Wiele Pań zapomina, że nie można za wszelką cenę dążyć do wyżej wymienionych ideałów, z jednego prostego powodu: zamieniłyście się w kobiety.Wasze hormony funkcjonują inaczej, wasza budowa z czasem też może się zmieniać dążąc do tego, co narzuca genetyka.
"
~Sylwia Szostak


"Jeśli NIKT Cię nie rozumie...
Jeśli nic Ci ostatnio nie wychodzi...
Jeśli czujesz się WYPALONY....
Może nadszedł czas aby zastanowić się nad SOBĄ i określić nowe CELE.
Może wystarczy po prostu trochę odpocząć i naładować BATERIE.
Może czas trochę pomysleć trochę o SOBIE.
Pamiętaj, że nie jesteś MASZYNĄ tylko człowiekiem i każdemu zdarzają się GORSZE dni..., które trzeba przeczekać, bo po nich ZAWSZE zaświeci SŁONKO"

~Michał Karmowski


"Nadal mam te mięśnie, nadal tę determinację do zmieniania świata, ale mam już za sobą doświadczenie i świadomość, że lajki pod zdjęciem, plastikowy puchar, czy poklepanie po plecach przez setki osob, nie zwrócą mi zdrowia i pięknych chwil z ludźmi, którym wykrzykiwalam w twarz "zawody!". Jestem szczęśliwa, bo mogę jeść owoce, a jak mam ochotę, to nawet i czekoladę.
Jestem dumna z tego, że podjęłam wyzwanie, z tego, co osiągnęłam i z tego, że dałam świadectwo mojej silnej woli. Jestem też dumna z tego, że teraz potrafię się cieszyć moją codzienną formą, bez wmawiania sobie, że jestem zalana. Wyglądam dobrze w sukience, pójdę ze znajomymi na pizzę, a moja kochana babcia nie musi się martwić, że skoro na przedramionach widać mi żyły, to na pewno jestem chora.
Zawodowej formy nie da się utrzymać na co dzień, bez rozstroju układu hormonalnego i bez spartańskich restrykcji, odwodnienia i nasmarowania bronzerem."



"nie, bo nie umiem, a oni umieją i będę wyglądać jak idiota"

Jeśli przedwczoraj ktoś z Was poczuł mikrotrzęśnienie ziemi w okolicach godziny 22, to najmocniej przepraszam. Byłam to ja, początkujący użytkownik rolek, która mknąc na nich przez toruńskie przestworza niczym perszing, a zapomniawszy najpierw pojąć zdolność hamowania, próbowałam ratować swe skromne życie i zdrowie chwytając znaku drogowego ostrzegawczego "ustąp pierwszeństwa przejazdu". Nie ustąpiwszy, z właściwą dla nosorożca gracją i siłą, doprowadziłam do zderzenia z wyżej wspomnianym znakiem, w pozycji na okrak, zjeżdżając po metalowej rurce w kreskówkowym geście.
Mogłabym udawać, że to występ poledance (zdarzenie miało świadków), jednak po prostu przyznam, że walnęłam jak głupia w znak drogowy. I mam trochę żalu do producenta damskiego zestawu ochraniaczy, że nie przewidział elementu na kość łonową. 😜
Wygrzebując się z tej kuriozalnej i żenującej katastrofy komunikacyjnej, uświadomiłam sobie, dlaczego całe życie idę do przodu.
Każdy w jakiejś dziedzinie jest ekspertem, a w innej żółtodziobem. Grunt, to sobie na ten żółtodziobizm pozwolić. 

~Magda Foeller

"Nie starajmy się być idealni, wyznaczajmy sobie realne cele, wizje siebie, nikt nie jest idealny, ideałòw nie ma!:) ale każdy z nas jest wyjątkowy!
Każda, próba, porażka czy sukces uczy nas czegoś nowego! Próbuj, ryzykuj, walcz i z uśmiechem idź przez życie!
"
~Kasia Dziurska


"Nikt nie zaczyna swojej przygody z tym sportem i zdrowym odżywianiem, zabawą pojęciem diety z wielką miłością. Każdy z nas zaczyna niepewnie, niby zdeterminowany do zmian ale z dystansem i strachem, że się nie uda. W większości przypadków zaczynamy traktując to jako pewnego rodzaju karę, coś nieprzyjemnego lub zajawkę bez zobowiązań.
Miłość pojawia się w momencie kiedy widzisz ten pierwszy efekt, kiedy poprawiasz swoje niedoskonałości, kiedy usłyszysz najmniejszy komplement, kiedy zwiększasz swoją siłę, kiedy czujesz, że Twój organizm lepiej działa lub co najważniejsze: kiedy w Twojej głowie pojawia się często spotykany głos "słuchaj, dzisiaj odpuść, odpocznij", a Ty po trzech sekundach ciszy automatycznie odpowiadasz "słuchaj, pier*ol się" i zakładasz torbę na ramię..."
~Daniel Majewski


Jakie macie doświadczenia z trenerami personalnymi? Motywują Was w jakikolwiek sposób czy wolicie działać na własną rękę? A może mamy tutaj jakiegoś trenera personalnego? :) Zachęcam do rozmowy!

9 komentarzy:

  1. ja dla siebie robię już coś od 3 lat ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem trenerka personalna od 4 lat i od początku nie specjalizowałam się w "chodowaniu" kolejnych kulturystek. Trenuję z ludźmi pro-zdrowotnie (funkcjonalnie). Nigdy nie podobał mi się trend pozowania na gwiazdę oraz wymagania od podopiecznych, przekraczania własnych granic za wszelką cenę. uważam,że każdy cel można osiągnąć stopniowo, świadomie i w czasie indywidualnym dla danej osoby, bez upartego ścigania się z innymi.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. P.S nigdy nie chciałam startować w zawodach kulturystycznych ani dźwigać 30kg cegieł i opon. Uważam, że siłę funkcjonalna można ćwiczyć łagodniejszymi metodami, bezpieczniejszymi dla układu kostno - stawowego i sercowo - naczyniowego człowieka, nie robiąc z niego kaleki po kolejnej operacji kolana, biodra czy barku. Ładną sylwetkę można wypracować metodami pilates, jogi czy spokojnym treningiem funkcjonalnym, w dłuższym czasie a nie w okresie 3 miesięcy (jak nas zapewnia o tym gro popularnych trenerów i trenerek). Pamiętajcie, że efekty wypracowywane przez długi czas, procentują na wiele lat. Coś co osiągniemy szybko, brutalnymi metodami i w krótkim czasie, zwykle kończy się późniejszy uszczerbkiem na zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
  4. siebię nie widzę jako kulturystkę, bardziej wolę ćwiczyć dla zdrowia. Aczkolwiek jestem pełna podziwu dla ciała kulturystów, wiem jak ciężko pracowali, aby osiągnąć swój cel

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów.
    Ja też ostatnio biegłam w takim biegu, mimo, że nie zajęłam pierwszego miejsca to byłam mega dumna z siebie, że w ogóle dałam radę przebiec i nie zrezygnowałam. 28 maja mam zamiar pobiec w biegu organizowanym w Gdańsku tak zwanym biegu dla twardzieli, zapowiada się niezapomniana przygoda a dochód z biegu będzie przekazany na cele charytatywne więcej informacji jeśli chcecie to tutaj może ktoś się dołączy http://warriorsrun.com.pl/idea-biegu.html aaa i jeszcze dodam, że uczestnicy będą wykonywali takie zadania, jak kandydaci na członków jednostek specjalnych. Zadania przygotowują byli żołnierze GROM-u oraz weteranami z Afganistanu

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurs trenera personalnego jest ostatnio tak popularny, że każdy może zostać trenerem "na papierku". Dla mnie "personalny" oznacza takiego trenera, którego celem nie jest produkcja mięśni u drugiej osoby, ale dopasowanie treningu do celów, oczekiwań i predyspozycji, jakie ta druga osoba posiada.

    OdpowiedzUsuń
  7. Plecy dziewczyny na 1 zdj - magia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje pierwsze spotkania z rolkami też nie były łatwe, a hamowanie z dużej górki do dzisiaj trochę budzi we mnie lęk ;) także to normalne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, pamiętam moje pierwsze spotkanie z rolkami :) Odkąd pamiętam zawsze chciałam jeździć na wrotkach, ale w końcu dostałam rolki po starszym bracie. Po pierwszym dniu miałam tyle siniaków, że wstydziłam się chodzić w krótkich spodenkach (a to było w lecie! :). Co do trenerów - mam doświadczenie z kilkoma i zawsze słyszałam "chcesz odpuścić? Ok. Nie utyjesz od jednego opuszczonego treningu. Ale pamiętaj o jednym: treningi mają kształtować twój charakter". No i zawsze mi po takiej tyradzie było głupio i jednak ruszałam się z kanapy :)

    OdpowiedzUsuń