niedziela, 8 maja 2016

Powrót na siłownię + efekty


Witajcie :)
Wracam po - nawet już nie chcę mówić (w tym liczyć) - jakim czasie. Taka długa przerwa była podyktowana tym, że niestety los doświadczył mnie dwóch wypadków samochodowych, przez co musiałam odbyć trzy rehabilitacje. W związku z tym, na ten czas, mogłam zapomnieć o siłowni i ćwiczeniach, które zrewolucjonizowałyby moją sylwetkę... niestety.

Ale na szczęście koniec tego patosu, bo wróciłam już na siłownię i znowu trenuję, jeszcze ciężej i mocniej niż wcześniej :) Dodatkowo zdobyłam już tytuł inżyniera i w związku z tym myślę, że trzeba zaktualizować nagłówek naszego bloga - teraz moim celem jest magister ;)
Chciałabym podzielić się z Wami moją historią, jak to, po takim splocie wydarzeń, wróciłam na siłownię ;)

Aby nie zagłębiać się z szczegóły opowiem Wam baaardzo skróconą wersję.
Oczywiście w wypadkach ucierpiał mój kręgosłup, więc nie mogłam podnosić ciężarów. Jakiekolwiek prace domowe sprawiały mi ból, sprzątanie, gotowanie. Mogłam zapomnieć o długich spacerach. Na rehabilitacji zalecono mi ćwiczenie prostownika grzbietu i całych pleców ogólnie, żeby odciążały kręgosłup w codziennym życiu.
Swój powrót zaczęłam od wszystkim znanych ćwiczeń z Mel B i CentrumSportowca.pl. Głównie ćwiczyłam pośladki i nogi, ale nie zapominałam o brzuchu, a także - określając ogólnie - górze. Pamiętałam, że plecy są moim priorytetem.

W odzyskaniu sprawności kręgosłupa nieoceniona była (i nadal jest) rolka, o której szczegółowo napiszę Wam w kolejnym poście. Dodatkowo w prezencie dostałam kettel o wadze 6 kg i zaczęłam ćwiczyć :)


Po półtorej mięsiąca uznałam, że lekkie ćwiczenia z Mel B nie są dla mnie wystarczające i pomyślałam o powrocie na siłownię. Trafiłam na świetną ofertę karnetu i teraz płacę 26 zł miesięcznie, co jest mega plusem, przynajmniej nie czuję upływu gotówki z portfela.
I tak rozpoczęła się moja przygoda.

Poniżej prezentuję Wam pośladkowy efekt, który wypracowałam w czasie dwóch miesięcy uczęszczania na siłownię (2-3 razy w tygodniu (nie zawsze udawało się 3 razy ;) )).


Mój trening zawiera: rozgrzewkę, ćwiczenia siłowe oraz rozciąganie. Utrzymuję progres z tygodnia na tydzień. Unikam ćwiczeń cardio, ponieważ nadal jestem na nadwyżce kalorycznej i nie potrzebuję spalania, dodatkowe kalorie przydają mi się do budowania mięśni.
W najbliższym czasie postaram się przedstawić swój plan treningowy, dajcie znać, jeśli jesteście ciekawe :)
Tymczasem uciekam na trening! :)

16 komentarzy:

  1. Ja ostatnio sobie też zamówiłam taki ciężarek.
    Biorę się za siebie ostro:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedyny jaki efekt widzę to taki ,ze albo lordoza ci się zrobiła ,albo przechylilas się do przodu na drugiej fotce. Sory ,ale nie widzę tu żadnego efektu.

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamo! Jak widzę takie efekty, to aż mam ochotę ćwiczyć :(

    Jeśli Ci się spodoba skomentuj, zaobserwuj.. Odwdzięczę się:)
    http://rougeper.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Limit pecha wyczerpany do końca życia, więc życzę Ci już tylko samych powodów do uśmiechu! Co do zdjęć-na obu wyglądasz super dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuje wypadków samochodowych, w dodatku trzy to już nie przelewki. Mam nadzieję, że już wszystko dobrze skoro wróciłaś na siłownię. Powrót do treningów zawsze jest trudny wiem to z autopsji :) Życzę dużo zdrowia!
    http://aleksandramakota.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Też ćwiczę 3 razy w tygodniu po 60 minut i u mnie efekty bardz, bardzo powoli się pojawiają, aż czasem mam wrażenie, że jest gorzej niż było. :(
    ___________
    Zastanawialiście się kiedyś na pięknem wewnętrznym,że bez niego nie ma piękna zewnętrznego..
    Poznajcie historię pewnej osoby..
    Pozdrawiam...

    http://coookbeauty.blogspot.com/2016/05/witaj-moge-wejsc.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. brawo, dajesz piękny przykład, że po każdym wypadku można się podnieść i dalej robić to co się lubi, życzę jak najlepszych efektów :) pozdrawiam i obserwuję / http://goodspatula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. http://behealthy-fitness.blogspot.com/ Zapraszam do Siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne efekty, gratuluję :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze, że są efekty! To zawsze daje największego kopa do działań.

    OdpowiedzUsuń
  11. widać różnicę :) ja też od kilku tygodniu nasuwam fitnessowo, też cykam fotki przed i po :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać różnicę, gratuluję! Jest to niewątpliwie dodatkowa motywacja do działania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję i oczywiście życzę dalszej wytrwałości, jak widać- warto!
    http://queen-of-moon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite efekty! Szkoda, że ja nie potrafię się zmotywować :/

    OdpowiedzUsuń