środa, 25 marca 2020

Wyzwanie - rozciąganie



Szpagat... Był już chyba na każdej mojej liście noworocznych postanowień. I wiecie co? Nie dość, że go nigdy nie zrobiłam, to poziom mojego rozciągnięcia jest tak żenujący, że moja babcia spędzająca większość czasu przed tv ma większy zakres ruchu i dużo lepsze rozciągniecie ode mnie (bez śmieszków, nie żartuję, porównywałyśmy!). Trwa kwarantanna. Kolejny dzień na tyłku w domu. W sumie już 13. Jedno jest pewne: jeśli nie zacznę rozciągać się teraz, nie zrobię tego nigdy. 
Czy zrobię szpagat? Wiem, że będą to długie treningi. Bardzo długie. Ze szpagatem będzie ciężko, ale na pewno pomoże mi to przy regularnych treningach (czy teraz tych domowych, czy później tych na siłowni), na rurce (na zdjęciu obok doskonale widać, jak bardzo nie potrafię się teraz wygiąć :( ). Żeby nie było, że kolejny raz rzucam słowa na wiatr, ja już zaczęłam! 7 dzień codziennego rozciągania za mną. I czekam na Ciebie! Razem będzie raźniej! 

Od czego zaczęłam? Od pobrania aplikacji na telefon. Wybrałam "Trening Szpagatu" (czerwona ikonka), bo gdzieś na Instagramie ktoś polecał... Jest darmowa - innych nie sprawdzałam, więc czy są lepsze? Nie wiem, możecie dać znać :) 
Są tam 3 poziomy zaawansowania. Wybrałam oczywiście początkujący (cóż za zaskoczenie!). Co jest spoko? Aplikacja przypomina o treningu. Ustawiłam sobie godzinę 21:00 i faktycznie w pierwsze dni wstawałam z kanapy i zaczynałam trening, kiedy telefon zaczął mnie wzywać. Po kilku dniach tak się wkręciłam, że robiłam go sobie we wcześniejszych godzinach (nie ma z tym problemu). 

No ale... skoro już dzień się tak dłuży, kiedy człowiek zmuszony jest do siedzenia w domu, a cierpliwość wisi na włosku, kiedy po 3 dniach nie widać efektów (no jak to?! :( ) - 15 minut treningu to za mało. Druga część jest u mnie zmienna - żebym zbyt szybko się nie znudziła, zmieniam sobie treningi. Najczęściej korzystam z wersji płatnych live, z instruktorkami ze szkoły tańca, ale i te bezpłatne się u mnie pojawiają. 

Moje ulubione bezpłatne treningi rozciągania wrzucam poniżej - po kliknięciu w obrazek przeniesiecie się na YouTube.

Kasia Dziurska cz. I i cz. II. Robię ćwiczenia z obu filmików, pomijając powtarzające się z aplikacji z dnia dzisiejszego.

        

Kasia Bielecka - chyba najbardziej przekonuje mnie ciągłym powtarzaniem, żeby robić tylko tyle, ile jesteśmy w stanie, nic na siłę, wszystko przyjdzie z czasem :D 


CodziennieFit - przyjemne rozciąganie całego ciała :)



Kto podejmuje wyzwanie razem ze mną? Dawaj! Na koniec kwarantanny pochwalimy się swoimi osiągnięciami! Zacznij od aplikacji lub jednego z powyższych filmów, a jeśli będzie Ci mało - zrób drugi, inny trening w innych godzinach. Pamiętaj jednak, że Twoje ciało też potrzebuje regeneracji! Po 3-4 dniach intensywnego rozciągania, zrób sobie 1 dzień przerwy i absolutnie nie miej wyrzutów - to dla Twojego dobra :)

3 komentarze:

  1. Oj ja też należę do tych mało rozciągniętych. Kiedyś poszłam na zajęcia zorganizowane właśnie z rozciągania, a że nie miałam pary musiałam ćwiczyć z trenerką. Jak mi było wstyd, kiedy pokazywała ćwiczenia, a ja nie byłam w stanie zrobić połowy rzeczy. Oczywiście więcej na nie nie poszłam O.o .
    Może faktycznie to dobry czas, aby coś z tym zrobić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miewam tak z większością zajęć! Dlatego wolę na spokojnie zacząć w domu od najprostszego poziomu, ćwiczyć regularnie i powoli dojść do momentu, kiedy będę czuła się na siłach zrobić wszystko w pełnych zakresach ruchu, z pełną liczbą powtórzeń :)

      Usuń
  2. Od kiedy chodzę na kickboxing i zobaczyłam, jak cudownie wygląda i jak nokautujący może być high kick - staram się regularnie rozciągać. Przyjmuję wyzwanie!
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń